GWATEMALA

Pierwsze wrażenie

Antigua

Bezpośrednio po przylocie miałem w planie przejazd do Antiguy. Lotnisko znajduje się w stolicy kraju, mieście Guatemala City, ale to brzydkie i nieco niebezpieczne miasto. Antigua za to jest turystycznym sercem Gwatemali, bezpieczną enklawą, gdzie w licznych szkołach językowych hiszpańskiego uczą się nawet młodzi amerykanie (a raczej nieczęsto ich widzę w innych krajach).
Na taksówkę czeka także pasażerka mojego samolotu, Niemka dla której to już kolejna wizyta w Gwatemali. Lubi ten kraj, ale opowiada o tym jak ją napadnięto i okradziono. W szpitalu spędziła kilka dni. To wzmaga czujność.
Antiqua o wczesnym poranku robi przyjemne wrazenie.



Miasto leży na wysokości 1582m npm co sprawia, że powietrze jest aż tak rześkie, że jest mi zimno. Antigue założyli w XVI wieku hiszpanie, miała być stolicą ich kolonii w ameryce środkowej i była nią do drugiej połowy XVIII wieku gdy miasto zniszczyły trzęsienia ziemii. Wtedy uznano, że lokalizacja miasta w cieniu trzech wulkanów nie jest najlepszym pomysłem i przeniesiono stolicę w inne miejsce.
Najciekawiej wygląda wulkan de Agua (3766m npm):

Czuję się tutaj trochę jak w Peru.

Posted: 11-03-2009 by Robert Sadłowski

wulkan Pacaya

Antigua

Liczne lokalne niewielkie agencje turystyczne oferują pomoc i pośrednictwo w organizacji przejazdów i wypadów w ciekawsze miejsca Gwatemali. Lokalnym hitem są trwające pół dnia wycieczki na zbocza wulkanu Pacaya, gdzie można zobaczyć płynącą lawę. Oczywiście można to zrobić na własną rękę, ale nie zajmie to już pół dnia i niestety miejsca w których można zobaczyć lawę nie są stałe. Czytałem o turystach którzy pogubili się na zboczach Pacaya, a lawy nie znaleźli. Rozsądne jest więc zdanie się na lokalnych przewodników.
Dojazd do wulkanu z Antiguy trwa grubo ponad godzinę. Po niebo zaszło chmurami. Zacząłem żałować tego, że nie wybrałem wycieczki porannej, gdy było piękne słońce, a popołudniową. By zdążyć wrócić do busa przed zachodem słońca przewodnik narzucił na tyle ostre tempo marszu, że mocno odczułem braki w kondycji. W miarę wspinania się w górę robiło się coraz bardziej mgliście, osiągnęliśmy podstawę chmur co oznaczało brak jakichkolwiek widoków. Sama lawa musiała wystarczyć:

Zdjęcie robione teleobiektywem. Z gorąca nie dało się podejść blisko.

Zdjęcie powyżej kosztowało mnie nadtopione podeszwy butów i lekkie poparzenie nogi. Stygnąca magma tworzy bardzo nieregularne kształty i ostre krawędzie. O jedną z nich zahaczyłem łydką na tyle nieszczęśliwie, że gorące okruchy magmy mi w niej zostały. Wieczorem wydłubywałem je pod prysznicem, a rana goiła mi się kilka tygodni.
Zdecydowanie warto obejrzeć zbocza wulkanu Pacaya i zdecydowanie korzystniej jest zrobić to wczesnym porankiem, gdy szansa na lepszą pogodę jest dużo większa.

Posted: 13-03-2009 by Robert Sadłowski

jezioro Atitlan

Antigua

Panoramy jeziora Atitlan to motyw silnie kojarzony z Gwatemalą. W pamięci zostaje widok z nabrzeża Panajachel z pomostem na pierwszym planie i górującymi nad jeziorem wulkanami San Pedro i Atitlan (każdy powyżej 3600mnpm).

Panajachel to główna baza turystyczna w okolicy, jest tam spora baza noclegowa i duża ilość lokalnych agencji organizujących wycieczki po jeziorze i okolicy.
Dla wielu miasteczek dookoła jeziora główną drogę komunikacji stanowi samo jezioro. Być może z tego powodu wiele z nich nastawiło się na obsługę turystów chcących zaszyć się na końcu świata. Życie biegnie tam powoli, dnie spędzane na tarasach knajp z widokiem na jezioro to główna ich atrakcja.
Tak wygląda jedno z takich miasteczek, San Pedro La Laguna (to także baza wypadowa dla chcących wspiąć się na wulkan San Pedro):

Santiago Atitlan nie jest już tak nastawione na turystów, wygląda biedniej, ale jest pełniejsze życia.

Gdy tylko słońce zaczyna zbliżać się do horyzontu robi się chłodniej. Jezioro znajduje się na wysokości 1563m npm co istotnie wpływa na temperaturę. Nawet przy czystym niebie zdecydowanie jest jest tam gorąco. Na dłuższe przeprawy promami dobrze jest zabrać ciepłe ubrania.

Posted: 15-03-2009 by Robert Sadłowski

droga do Flores

Flores

Przejazd z Antiguy do Flores (bazy wypadowej na Tikal) to nie jest prosta sprawa. Nie ma czegoś takiego jak bezpośredni autobus. Trzeba dojechać do Guatemala City, przejechać taksówką na inny dworzec, skąd dopiero kursują autobusy do Flores. Cała podróż zajmuje kilkanaście godzin, lepiej więc wyjechać wcześnie rano, by dojechać do Flores o sensownej godzinie.
Przejazdy na krótkich trasach obsługują typowe Chicken Busy:

W Gwatemala City zobaczyłem tył odjeżdżającego autobusu do Tikal. Taksówkarz próbował go gonić (a raczej próbował wyłudzić za to ekstra stawkę), ale kazałem mu wracać na dworzec po pierwszym skrzyżowaniu.
W Guatemala City atmosfera jest dziwna, niemal brak pieszych na ulicach, w sklepach ladę od przestrzeni dla klientów oddzielają wszędzie grube kraty. Następny autobus za godzinę, która wcale nie mija szybko.
Drogi w Gwatemali nie są zbyt dobre. Jedzie się powoli, autobus ma sporo przystanków, czasem przy posterunkach wojskowych, gdzie wyrywkowo przeszukiwane są niektóre bagaże. Na miejsce docieram po zmroku. Biorę pierwszy lepszy hotel, wymieniam walutę i rezerwuję transport do Tikal na 6:00 rano.
Po wszystkim zasłużone dwa piwa (drugie gratis w promocji):

Posted: 17-03-2009 by Robert Sadłowski

Tikal

Flores

Odjazd umówionego busa z Flores oczywiście się opóźnił, trzeba było zebrać innych pasażerów, a także po drodze coś odebrać, zostawić towar w kilku sklepach. Tutaj każdy stara się robić przy okazji kilka rzeczy. Z Flores do Tikal Visitor Center jest około 65km. Ostatecznie udaje się dojechać na miejsce około 7:30. Na szczęście ciągle unosi się klimatyczna mgła, choć lada chwilę słońce ją zapewne rozwieje:

Do ruin trzeba jeszcze dojść około 1,5km. Niestety w tym czasie mgła szybko zanika. Żałuję, że nie zdecydowałem się na busa o 5:00 rano, o godzinę wcześniej.
Tikal to miasto majów, opuszczone w IX wieku. Badania archeologiczne na dużą skalę prowadzono tutaj w XIX wieku, wczesne standardy przewidywały odbudowywanie takich obiektów dlatego piramidy nie wyglądają na specjalnie stare. Te których nikt nie ruszał to zaledwie niewielkie kopce ziemii.
Cały obszar parku narodowego Tikal jest mocno komercyjny. Zadbane i oznaczone ścieżki, przystrzyżone trawniki. Wkrótce pojawiają się większe grupy turystów. Obszar turystycznie ciekawy nie jest duży i może dlatego natłok komercji przytłacza (gorzej niż Machu Picchu i zdecydowanie gorzej niż Angkor).


Warto oczywiście powchodzić na piramidy, widoki bywają ciekawe:

Nawet rezerwując sporo czasu na wspinaczkę, do południa udaje się obejrzeć wszystko i pora wracać do Flores.
Samo Flores też jest ciekawym miejscem, ruch turystyczny ogranicza się do wyspy Flores, pierwotnej lokalizacji dawnego miasta majów. Dziś wyspa jest w całości zabudowana i połączona z lądem mostem. W sercu wyspy znajduje się wzgórze a na nim plac z kościołem.

Wyspę da się obejść dokoła w kilkanaście minut, pozostały czas można spędzić w jednej z licznych prostych knajpek.
Flores to też baza wypadowa na inne trudniej dostępne ruiny majów. Gdybym wiedział, że Tikal jest aż tak komercyjne i miał nieco więcej czasu zdecydowanie wybrałbym się także na te dalsze mniej znane ruiny. Ale tak czy inaczej, dobrze jest odwiedzić Tikal choćby po to by mieć własne zdanie.
Droga powrotna do Antiguy była mniej udana. Autobus stał kilka godzin z powodu wypadku, który zablokował drogę. W efekcie odjechał umówiony kierowca w Guatemala City co dodatkowo wydłużyło podróż. Bywa. W podobnej sytuacji znalazła się para Włochów, zapewne na granicy emerytury, zwiedzają od kilku tygodni amerykę łacińską.

Posted: 18-03-2009 by Robert Sadłowski

Znowu Antigua

Antigua

Pozostały czas to już relaks, kupno pamiątek i trochę fotografowania. Antigua w weekend jeszcze bardziej ożywa. Na ulicach pojawia się więcej straganów, a główna ulica miasta staje się deptakiem:



Późnym popołudniem w kilku regionach miasta rozwijają się lokalne pikniki, a nawet procesja:


Miejscem wartym odwiedzenia jest wybudowany na ruinach dawnego klasztoru hotel/muzeum Casa Santo Domingo. Część hotelowa oferuje jakość 5 gwiazdek, a przy tym nie jest kosmicznie droga (dla amerykanów i europy zachodniej), część muzealna jest publicznie dostępna i bez opłat:


Gwatemala to stosunkowo tani kraj. Jednak quetzal-waluta Gwatemali jest silnie powiązana z dolarem amerykańskim i w momentach kryzysu (np.podczaj mojej wizyty), gdy dolar jest silny, to także quetzal jest nieco silniejszy. W czasie mojej wizyty Gwatemala była z tego powodu droższa niż Meksyk, choć zwykle jest odwrotnie. Większość pamiątek i tak udało się kupić bardzo tanio:

Posted: 20-03-2009 by Robert Sadłowski